Trasa Swojczycka Obiecałam — i dowożę.
- Wrocław
- Swojczyce
- Strachocin
- Wojnów
- Kowale
- Czernica
- Jelcz-Laskowice
Od dwudziestu lat trwa dyskusja o Trasie Swojczyckiej. I przez dwadzieścia lat nic się nie działo. Droga, która miała połączyć Wrocław ze Swojczycami, Strachocinem, Wojnowem, Kowalami i gminami na wschód od miasta — Czernicą, Długołęką, Siechnicami, Jelczem-Laskowicami — była zapisana na mapach jeszcze z 2005 roku. Temat wracał przy każdych wyborach i znikał zaraz po nich.
Ta trasa ma dwa cele. Z jednej strony odciążenie lokalnych ulic na północnym wschodzie Wrocławia, z drugiej ułatwienie przejazdy między Wrocławiem, a gminami otaczającymi miasto, w których mieszka coraz więcej osób pracujących na co dzień we Wrocławiu.
Zajęłam się tym w 2024 roku, ponieważ codziennie słyszę od moich wyborców o korkach na 455. Zaczęłam od telefonów i spotkań — z marszałkiem, z prezydentem Wrocławia, ze starostą, z wójtami czterech gmin. Osiem samorządów, których współpraca jest potrzebna do zrealizowania tego projektu.
18 marca 2026 podpisaliśmy porozumienie w sprawie studium korytarzowego — to dokument, który wskaże, którędy trasa realnie powinna przebiegać. W maju ogłosiliśmy przetarg na jego wykonanie. Droga do budowy jest jeszcze długa — będą konsultacje, decyzja środowiskowa, projekt. Ale po dwudziestu latach stania w miejscu to pierwszy krok, który naprawdę widać na papierze, a nie tylko w moich zapowiedziach.
Robię, co mówię
Jak wyglądał dotychczasowy przebieg prac:
-
2024
zaczynam zabiegać, żeby temat wrócił do rozmów samorządowych
-
2025
pierwsze wspólne spotkania z samorządami regionu
-
18 marca 2026
osiem samorządów podpisuje porozumienie ws. studium korytarzowego
-
maj 2026
ogłaszamy przetarg na opracowanie studium
-
lipiec 2026
spotkanie w Czernicy, ustalamy kolejne kroki
Każdy z tych punktów da się sprawdzić w dokumentach, nie tylko w moich wypowiedziach dla prasy.
Dlaczego się tym zajmuję
Reprezentuję okręg, w którym tysiące ludzi codziennie jedzie do Wrocławia do pracy albo do szkoły. Z Czernicy, z Długołęki, z Siechnic, z Jelcza-Laskowic. Znam te korki, bo o nich słyszę — na spotkaniach, na ulicy, w wiadomościach od Was. Postanowiłam zaangażować się w realizację tego projektu, bo ktoś musiał to zrobić — samorządy same z siebie się nie dogadają, jeśli nikt nie usiądzie z każdym po kolei i nie zapyta, co jest do zrobienia. Jestem posłanką z naszej lokalnej społeczności – uważam, że moim zadaniem jest dbać o naszą społeczność i jej potrzeby.
Dobra trasa to trasa dobrze skonsultowana
Przebieg trasy nie może być wybrany przez urzędników siedzących za biurkiem. Dlatego teraz najważniejszy jest etap studium korytarzowego — to on pokaże, którędy droga może iść, żeby nie zniszczyć tego, co w Swojczycach, Strachocinie i Wojnowie jest wartościowe przyrodniczo. Trasa ma odciążyć ruch i oddzielić tranzyt od lokalnych dojazdów. Ale musi być to zrobione z uwzględnieniem zdania mieszkańców osiedli i gmin, przez które trasa będzie biegła — z konsultacjami społecznymi i decyzją środowiskową. Dlatego spotykam się z Radami Osiedli, rozmawiam z władzami gmin i przekazuję ich perspektywę urzędnikom, którzy będą podejmować ostateczną decyzję i przebiegu Trasy Swojczyckiej.
